Kancelaria Adwokacka
Adriana Szczęśniak-Majcher
Na początku jest muzyka, zaufanie i poczucie wspólnej drogi. Umowy wydają się zbędne — aż do momentu, gdy pojawiają się pieniądze, rozstania albo sukces. Wtedy okazuje się, że brak ustaleń prawnych potrafi sprawić, że twórca traci kontrolę nad własną piosenką, zanim naprawdę zdąży ją napisać.
Zespoły muzyczne rzadko zaczynają od rozmów o prawach autorskich. Najpierw jest improwizacja, próby, naturalne przenikanie się pomysłów. Granica między „moim” a „naszym” bywa płynna — artystycznie to często działa.
Prawo autorskie nie jest jednak intuicyjne. Opiera się na konkretnych kategoriach: autorstwie, współautorstwie, prawach majątkowych i decyzyjności. Jeśli zespół ich nie ustali, prawo zrobi to automatycznie — nie zawsze zgodnie z intencją twórców.
Jednym z najczęstszych nieporozumień jest przekonanie, że skoro utwór powstał „w zespole”, to należy do wszystkich po równo. Tymczasem:
autor tekstu i autor muzyki to odrębne role,
aranżacja czy wykonanie nie zawsze oznaczają współautorstwo,
brak umowy może skutkować blokadą korzystania z utworu przez jednego z twórców.
W praktyce prowadzi to do sytuacji, w których:
były członek zespołu uniemożliwia wydanie płyty,
nikt nie może samodzielnie wykonywać własnych piosenek,
twórczość zostaje „uwięziona” w relacjach, które już nie istnieją.
Symbolicznym przykładem jest sprawa John Fogerty, lidera zespołu Creedence Clearwater Revival. Na wczesnym etapie kariery stracił on majątkowe prawa autorskie do własnych utworów.
Po latach został pozwany za to, że jego solowa piosenka była zbyt podobna do utworu, który… sam wcześniej napisał. Spór trafił aż do Sądu Najwyższego USA i na trwałe zapisał się w historii prawa autorskiego.
To przypadek skrajny, ale mechanizm jest uniwersalny: brak zabezpieczenia praw na początku drogi artystycznej potrafi odebrać twórcy kontrolę nad jego własnym głosem.
Dobrze skonstruowana umowa wewnętrzna zespołu nie ogranicza sztuki. Przeciwnie — daje jej bezpieczne ramy. Pozwala jasno ustalić:
kto jest autorem czego,
jak dzielone są prawa i wynagrodzenia,
kto decyduje o dalszym wykorzystaniu utworów,
co dzieje się z nimi po rozpadzie zespołu.
To nie dokument „na wypadek konfliktu”, ale narzędzie, które pozwala tworzyć bez lęku o przypadkową utratę swojej twórczości w przyszłości.
Prawo autorskie nie musi stać w opozycji do sztuki. Może ją chronić — o ile pojawi się wystarczająco wcześnie. Bo własną piosenkę czasem można stracić szybciej, niż się wydaje. Jeszcze zanim naprawdę zdąży się ją napisać.
Już dziś zaopiekuj się swoim twórczym dorobkiem - umów się na spotkanie w siedzibie kancelarii lub on-line - Formularz kontaktowy.
Kancelaria Adwokacka
Adriana Szczęśniak - Majcher
ul. Szewska 12/5
31-009 Kraków
Zdjęcia: Piotr WERNER, Adriana Szczęśniak-Majcher, Barbara Bogacka
Copyright ©Adriana Szczęśniak-Majcher Kancelaria Adwokacka -Design by Adriana Szczęśniak-Majcher
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.